Wszyscy potrzebujemy odskoku od tego, co codzienne i przeciętne. Dla jednych to sport, dla drugich fotografia, a dla mnie muzyka. Rozmowa z Krzysztofem Michalakiem, młodszym doradcą klienta w zespole, którego zadaniem jest budowanie trwałych relacji z klientami. "Po godzinach” Krzysiek tworzy inny zespół i jest jego wokalistą.

Jak odkryłeś swój talent?

Kiedy to się zaczęło? Chyba już w szkole podstawowej zawsze chciałem śpiewać. Wszędzie mnie było pełno i musiałem wziąć udział w każdym przedstawieniu. Od razu chwytałem mikrofon i (jeszcze wtedy) myśląc, że potrafię śpiewać, wyłem do niego. Z czasem się okazało, że całkiem dobrze mi to wychodzi i zapisałem się na zajęcia wokalne w szkole. Myślę, że ten “talent” nadal odkrywam. Próbuję swoich sił w wielu projektach muzycznych i czasami sam siebie zaskakuję.

Czyli śpiewasz od podstawówki. A dalej?

Wcześniej było to tylko śpiewanie na wydarzeniach szkolnych, wyjazdy na konkursy ogólnopolskie oraz międzynarodowe, gdzie zdobywałem wiele nagród. Dopiero w szkole średniej zdecydowałem się na założenie własnego zespołu i tak to się rozkręciło. W ciągu ostatnich lat zmieniłem rodzaj muzyki, którą wykonuję, band już też nie taki sam, ale muzyka w sercu nadal gra.

Kiedy odkryłeś, że Twoje hobby może być czymś więcej?

Muzyków nie brakuje. Człowiek od zawsze wie, że będąc w tym dobrym można wiele zdziałać, zarobić, pokazać się światu. Ja jednak robię to dla siebie, nie dla zysków. Muzyka pochłania cały mój wolny czas. Na razie to jest po prostu fajne hobby, z którym wiążą się dodatkowe profity, nieduże, ale nie o to w tym chodzi.

Czy najpierw odbiorcami Twojej twórczości była rodzina, przyjaciele?

Chyba w każdej pasji najpierw dzieli się ją z najbliższym otoczeniem. Rodzina i znajomi mają największy wpływ na to, czy będzie się to robić dalej. Czy zawodowo, czy tylko rekreacyjnie, ale po prostu robić - ich reakcje są najważniejsze. Mam ludzi wokół siebie, którzy od razu sprowadziliby mnie do parteru, gdybym był w tym słaby, ale… na razie nie sprowadzają.

Czy ktoś Cię zachęcał, żebyś zajął się śpiewaniem na poważnie?

Wiele razy się słyszy “spróbuj iść w tym temacie”. Ale ja przecież idę. Nagrałem płytę, koncertuję, gram na zlotach motocyklowych, grywamy supporty przed gwiazdami muzyki rockowej, startujemy w przeglądach kapel rockowych z dużymi sukcesami. Powoli. Małą łyżeczką, ale wciąż na tyle, na ile mogę to pogodzić z pracą i swoim życiem osobistym.

Jeśli jesteście samotni - róbcie to, co kochacie. Jeśli jesteście szczęśliwi - róbcie to, co kochacie. Czujecie się niewystarczający - róbcie to, co kochacie. Jeżeli człowiek ma pasję, to ma wszystko.

Krzysztof Michalak

Kiedy, w jaki sposób, podjąłeś decyzję, żeby podzielić się swoją pasją ze światem i zacząć działać nie tylko hobbistycznie?

Na dobrą sprawę, to chyba dopiero teraz, kiedy jestem w zespole Stalker. Tam chłopaki są nieco starsi ode mnie. Skontaktowałem się z nimi po pewnej przerwie od muzyki i zaproponowałem stworzenie czegoś od podstaw, co będzie nasze od A do Z, gdzie nie będę musiał dostosowywać się do innych i robić czegoś, co mi nie odpowiada. Mogę tutaj wyrażać swoje zdanie i tworzyć z chłopakami utwory, które mi odpowiadają i nie muszę się ich wstydzić.

Co daje Ci śpiewanie?

Życie dorosłe nie jest łatwe. I wszyscy potrzebujemy odskoku od tego, co codzienne i przeciętne. Dla jednych to sport, dla drugich fotografia, a dla mnie muzyka. Słuchanie jej, tworzenie, odtwarzanie. Byle coś grało w duszy. Oczywiście, że grając już na większych wydarzeniach, czy nawet w pubie do tzw. kotleta, zarabia się jakieś pieniądze, ale na chwilę obecną nie są to tak stabilne wynagrodzenia, żebym mógł poświęcić się tylko temu.

Czy modyfikowałeś po drodze swoje podejście? Zmieniałeś coś?

Zmieniłem rodzaj muzyki - w szkole zaczynałem od piosenek popularnych, a teraz gram muzykę hard rockową. Przez lata zmieniały się też zespoły, w których grałem. Zmieniłem podejście do tego, co się dzieje na próbach, że nie zawsze jest to tylko zabawa, że trzeba szanować czyjś czas, dbać o dobro grupy, a nie tylko swoje. Ale zawsze, od początku, trzymałem się w tym wszystkim mikrofonu i tak pozostało.

Czy natknąłeś się po drodze na jakieś blokery?

Musimy sobie uświadomić, że na każdego człowieka, który mówi “świetnie Ci idzie”, przypadnie dwóch, którzy powiedzą, że jednak nie. Albo i trzech takich się znajdzie. Chyba trzeba wiedzieć, jakie są nasze priorytety. Ja chcę to robić dla siebie. Wszystkich nie zadowolę, nawet nie mam zamiaru próbować. Ale muzyka jest dla mnie taką swoistą terapią. Więc odreagowuję nią blokery świata zewnętrznego, a nie skupiam się na tym, czy ktoś blokuje mi ją samą.

Podaj swój największy sukces i porażkę? Czego Cię nauczyły?

Trochę uzbierało się tych sukcesów przez te 27 lat, nie mogę się zdecydować, która z nagród czy osiągnięć jest dla mnie najważniejsza. Nie będę wymieniać nagród, ponieważ każda z nich kosztowała mnie wiele pracy i wyrzeczeń. Za każdym sukcesem pojawiają się godziny ciężkiej pracy i wylanych łez, a każda nieudana próba nauczyła pokory i tego, że nie można się poddawać, tylko jeszcze bardziej pracować na swój sukces.

Co masz do przekazania osobom, które wahają się, czy zacząć działać i korzystać ze swoich talentów?

Jeśli jesteście samotni - róbcie to, co kochacie. Jeśli jesteście szczęśliwi - róbcie to, co kochacie. Czujecie się niewystarczający - róbcie to, co kochacie. Jeżeli człowiek ma pasję, to ma wszystko. Muzyka wiele razy wyprowadziła mnie z psychicznego dołka, ale nigdy w niego nie wprowadziła, więc to chyba najlepsza reklama, żeby realizować siebie.

Utworów Krzyśka możecie posłuchać tutaj.