Łączenie pracy na etacie i realizowanie swoich pasji to coś, z czego należy być dumnym. Pokazuje, że możemy funkcjonować w różnych warunkach, jesteśmy wielozadaniowi oraz gotowi na wyzwania. Rozmowa z Angeliką Małaczek, ekspertem ds. komunikacji, która odpowiada za przygotowanie i wysyłkę komunikatów do klientów, a “po godzinach” zajmuje się fotografią ślubną i portretową.

portret

Jak odkryłaś swój talent?

Nie wiem, czy mogę mówić o odkryciu u siebie talentu. Odkryłam, że fotografowanie jest czymś, co sprawia mi przyjemność, bez żadnego logicznego powodu. Ale moje zdjęcia przez długi czas były bardzo amatorskie, nie było w nich nic nadzwyczajnego. Dużo próbowałam, uczyłam się. Z czasem zauważyłam, że mam swój własny styl i że mówią mi to też inni ludzie. Ale czy to talent czy efekt ciężkiej pracy – tego nie wiem.

Od kiedy interesujesz fotografią?

Fotografią interesuję się od jakichś 10 lat. Zaczęłam robić zdjęcia podczas wakacyjnych wyjazdów - rośliny, budynki, widoki. Chciałam spróbować wszystkiego po trochu, więc z czasem zaczęłam fotografować także ludzi. Przełomowym momentem były święta Bożego Narodzenia, dostałam wówczas od mamy swoją pierwszą lustrzankę. Później zapisałam się na dodatkowe zajęcia, żeby poznać podstawy. I przez długi czas zajmowałam się przede wszystkim fotografią portretową. Fotografią ślubną natomiast, czyli moją główną dziedziną, zajmuję się od około 2 lat.

Kiedy odkryłaś, że Twoje hobby może być czymś więcej?

Bardzo długo traktowałam fotografię jako coś, co będzie taką moją niespełnioną pasją. Coś mnie podkusiło, żeby założyć konto na Instagramie, a przed mediami społecznościowymi broniłam się baaardzo długo, bo bałam się opinii innych. Kiedy zaczęłam publikować swoje zdjęcia, okazało się, że istnieją ludzie, którym się to podoba. A nawet więcej – istnieją ludzie, którzy są w stanie płacić za takie sesje zdjęciowe.

Czy Twoimi odbiorcami była początkowo rodzina, przyjaciele?

Tak, zdjęcia pokazywałam tylko kilku osobom, ewentualnie niektóre z nich publikowałam na forach i blogach fotograficznych. Co więcej, ktoś musiał mi pozować. Oczywiście padło na moje przyjaciółki.

Czy ktoś Cię zachęcał, żebyś fotografią zajęła się na poważnie?

Nie, kilka bliskich mi osób zawsze mnie wspierało i zachęcało do rozwoju, ale taką decyzję podjęłam samodzielnie. Wiele razy też czytałam, że nie da się zostać fotografem ślubnym bez pomocy innych fotografów, więc potraktowałam to jako wyzwanie.

Kiedy podjęłaś decyzję, żeby podzielić się swoimi pierwszymi zdjęciami ze światem i zacząć działać nie tylko hobbistycznie?

Na to pytanie nie umiem chyba odpowiedzieć. Wiele osób mnie namawiało latami, żebym opublikowała gdzieś zdjęcia, a ja zawsze się przed tym broniłam. Ale któregoś razu po prostu stwierdziłam, że utworzę profil i dodam kilka zdjęć. Jak już wspomniałam, był to Instagram. Z pewnością zachęciło mnie to, że nie musiałam pokazywać profilu znajomym. Na początku nikomu się tym nie chwaliłam, a uwagę obcych osób zdobywałam hashtagami pod zdjęciami.

Co Ci daje Twoja działalność?

Wszystko wymienione powyżej. Przez długi czas to była dla mnie forma spędzania wolnego czasu, więc relaks. Kiedy ktoś chwalił moją pracę, zdecydowanie wzrastało moje poczucie własnej wartości i satysfakcja. W tym momencie ta działalność daje mi również pieniądze.

Czy zaczynałaś od czegoś innego niż teraz robisz? Modyfikowałaś coś po drodze?

Tak jak wspomniałam zaczęłam od fotografowania natury. Dość szybko „przerzuciłam się” na ludzi. Robiłam zdjęcia portretowe, rodzinne, ślubne. I tak już zostało.

Moim największym sukcesem jest to, że mimo wielu potknięć, jestem tu gdzie jestem, nadal się rozwijam i kolejne sezony zapowiadają się bardzo obiecująco pod kątem zleceń.

Angelika Małaczek

Czy natknęłaś się na na jakieś blokery (wewnętrzne, zewnętrzne)?

Głównym takim blokerem jest moje pesymistyczne podejście do świata i brak wiary w siebie. Ale muszę przyznać, że branża fotograficzna czasem również nie okazuje odpowiedniego wsparcia. Niejednokrotnie byłam krytykowana, wyśmiewana za jakieś zdjęcie. Jestem członkiem wielu grup fotograficznych w mediach społecznościowych i to się niestety dzieje nadal. Niektórzy doświadczeni fotografowie roszczą sobie wyłączne prawo do dziedziny fotografii i nie chcą „wpuszczać” amatorów, a to jest bardzo demotywujące. Oczywiście nie mówię tu o wszystkich, bo znam wiele wspaniałych osób, którzy wspierają innych. Ale mimo wszystko, największą blokadą dla siebie jestem ja sama.

Wymień swój największy sukces i porażkę. Czego się nauczyły?

I sukcesów i porażek było sporo. Jeśli chodzi o porażki to myślę, że mogę tu wspomnieć o nieudanych sesjach zdjęciowych. Dwa razy zdarzyło się, że komuś nie podobały się wykonane dla niego zdjęcia. Całe szczęście mówię tu tylko o sesjach zdjęciowych, a nie reportażach ślubnych. Jestem dość krytyczna wobec siebie, więc to mnie demotywowało. To nie było jednak tak, że zdjęcie było na kiepskim poziomie, tylko nie były w stylu klienta. Nauczyłam się, że nie każdy klient jest dla mnie, i czasem trzeba odpuścić. Nie jestem w stanie dopasować się do oczekiwań każdego, więc czasem trzeba odmówić i polecić innego fotografa. Do sukcesów z pewnością mogę zaliczyć wyróżnienia moich zdjęć na portalach ślubnych. Dużą motywacją dla mnie był też fakt, że moje profile zaobserwowało kilka osób, którzy są dla mnie inspiracją. Ale chyba największym sukcesem jest dla mnie to, że mimo wielu potknięć jestem tu gdzie jestem, nadal się rozwijam i kolejne sezony zapowiadają się bardzo obiecująco pod kątem zleceń.

Co możesz przekazać osobom, które wahają się czy zacząć działać i korzystać ze swoich talentów?

Nie jestem zbyt dobrym mówcą motywacyjnym. Według mnie nie musimy ograniczać się wyłącznie do jednej ścieżki zawodowej. Mimo, że czasami brakuje mi wolnego czasu, jestem bardzo zadowolona z tego, jak na ten moment wygląda moja codzienność. Daje mi to ogromną satysfakcję. Poza tym uważam, że łączenie pracy na etacie i realizowanie swoich pasji to coś, z czego należy być dumnym. Pokazuje, że możemy funkcjonować w różnych warunkach, jesteśmy wielozadaniowi oraz gotowi na wyzwania.

Zdjęcia Angeliki możecie obejrzeć na jej stronie internetowej.